SYTUACJA RDZENNYCH MIESZKAŃCÓW KANADY

Na ogół, gdy poruszany jest temat o złym traktowaniu Indian niegdyś i dziś, na myśl przychodzą nam głównie tereny dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. I mimo że historia rdzennych mieszkańców USA po kolonizacji przez Europejczyków była krwawa i ciężka, to autochtoni z terenów dzisiejszej Kanady mieli równie ciężko. Ale o tym i o ich współczesnych problemach zaczęto mówić stosunkowo całkiem niedawno. Jak zatem wygląda sytuacja rdzennych mieszkańców Kanady obecnie i jaki wpływ na nią miała niechlubna historia kolonizacji? 

 

 

Wszyscy doskonale wiemy, że zanim Europejczycy na dobre osiedlili się w Ameryce Północnej nie zastali tych terenów pustych. Ziemie te zamieszkiwały ludy, które dziś w Kanadzie określane są terminem: Pierwsze Narody. Warto tutaj krótko wyjaśnić terminologię. Pierwsze Narody to określenie zarezerwowane wyłącznie dla Indian. Do grupy ludności rdzennych zaliczani są również Inuici oraz Metysi. Wyrażenia: Indianin czy Eskimos są w Kanadzie uważane za obraźliwe i nie są powszechnie używane. Tych wyrażeń mogą używać tylko ci, którzy sami się tak identyfikują. Według danych z 2016 roku: 1 647 785 osób zadeklarowało swoje rdzenne pochodzenie. To prawie 5% kanadyjskiej populacji.

 

Wiemy, że kolonizacja Ameryki Północnej obfitowała w bardzo negatywne skutki dla jej rdzennych mieszkańców. Od zawłaszczania ziem przez przybyszów z Europy, poprzez międzyplemienne walki o dostęp do handlu z Europejczykami, aż po spadek populacji spowodowany przywiezionymi chorobami, na które autochtoni nie mieli odporności.

Najbardziej krzywdzącym aborygenów dokumentem w Kanadzie jest tzw. Ustawa o Indianach z 1876 roku, która wraz z kilkoma zmianami wprowadzonymi na przestrzeni lat, obowiązuje do dzisiaj. Dokument ten miał pomóc w asymilacji rdzennych mieszkańców. Niestety, to jak kolonizatorzy widzieli asymilację było tragiczne w skutkach dla aborygenów. Konsekwencje działań ekspansjonistów niestety odczuwalne są do dziś.

Ustawa narzucała między innymi nowe, europejskie formy rządu i przywództwa. Dotychczas obowiązujące struktury plemienne musiały zostać porzucone i zapomniane. Utworzono także rezerwaty, które początkowo miały być „świętą” ziemią na wyłączność rdzennych mieszkańców. W rzeczywistości jednak miały służyć ich kontroli.

Podjęto również działania, by pozbawić ludność rdzenną tożsamości, kultury i tradycji. Zakazano obchodzenia tradycyjnych świąt i organizowania przyjęć, nawet tych weselnych. Pozbawiano ich dziedzictwa kulturowego, zabierano święte dla nich relikwia. Zaczęto także nadawać im przypadkowe i bardzo często chrześcijańskie imiona.

 

 

Ustawa o Indianach degradowała rolę kobiet do roli podrzędnej. I mimo że pierwotne założenia ewaluowały, do dziś ta dyskryminacja wśród kobiet panuje. Przykładowo, osoby urodzone przed 1951 r. które odnajdą swoje rdzenne korzenie ze strony ojca – mogą uzyskać status i zostać zarejestrowani jako rdzenni mieszkańcy. Z kolei, gdy rdzenne pochodzenie jest ze strony matki, osoba taka nie ma prawa do otrzymania statusu i wpisania do rejestru.

Mimo że wszystkie powyższe działania były krzywdzące to jednak utworzenie szkół z internatem dla rdzennych dzieci jest uznawane za najbardziej okrutne i wyniszczające działanie względem ludności rdzennej. Szacuje się, że w latach 1870 – 1996, pomiędzy 5 do 6 tysięcy rdzennych dzieci zmarło w trakcie pobytu w tych instytucjach. Statystyki nie ujmują dzieci zaginionych, których los nie jest znany do dziś.

Pierwszą szkołę z internatem otwarto w 1828 roku na terenie dzisiejszego Ontario. Szkoły były zakładane przez państwo, ale prowadzone w większości przez Kościół katolicki. Dziś dzięki temu, że ocaleńcy –  jak sami siebie nazywają osoby, które ukończyły szkoły z internatem – postanowili głośno powiedzieć jak naprawdę wyglądała tam nauka i życie, wiemy przez jakie piekło przechodziły pokolenia rdzennych mieszkańców Kanady. Sama kwestia odbierania dzieci siłą od rodziców wydaje się okrutna. Do tego dochodziło fizyczne, emocjonalne oraz seksualne wykorzystywanie niczego nieświadomych dzieci.

Przemoc, której dzieci doświadczały w szkole zwykle przenosiła się także na przemoc w domu. Dzieci, które były krzywdzone, reagowały przemocą na inne dzieci, a w dorosłym życiu krzywdziły swoich potomków. Trauma, która towarzyszyła ocaleńcom rozlewała się na pokolenia. O jej skutkach do dziś opowiadają dzieci i wnuki ocaleńców.

W 2008 roku po raz pierwszy, ówczesny premier Kanady – Stephen Harper publicznie przeprosił za szkoły z internatem. W ślady Harpera poszedł jego następca – Justin Trudeau, który w 2017 roku przeprosił mieszkańców Nowej Fundlandii za terror, który rozgrywał się w szkołach z internatem na tych terenach. Mimo że przeprosiny obu premierów zostały przyjęte i uznano je za dobry gest, dzisiaj spotykają się z mieszanymi uczuciami. Głównie dlatego, że dziś brzmią one jak puste słowa, gdyż niewiele się od tego czasu zmieniło.

 

 

Istnieją pojedyncze jednostki, dla których szkoły z internatem nie były traumą. Wśród wielu tysięcy poszkodowanych są osoby, które nie doświadczyły przemocy na własnej skórze i były w stanie skorzystać z dostępu do podstawowej edukacji. Dla niektórych dzieci szkoła bywała ucieczką przed złą sytuacją panującą w domach rodzinnych. Nierzadko panowała tam przemoc, bieda i alkoholizm – zwykle spuścizna po ukończeniu szkoły z internatem.

Dla osób, które chciałyby bardziej zagłębić temat szkół z internatem, bardzo serdecznie polecam książkę Joanny Gierak – Onoszko: „27 śmierci Toby’ego Obeda”.

Tak jak już wyżej wspomniałam, sytuacja rdzennych kobiet po dziś dzień jest bardzo trudna. Kobiety te są bardziej narażone na przemoc domową niż reszta mieszkanek Kanady: według statystyk 9 na 10 rdzennych kobiet to ofiary przemocy. Jednym z głównych problemów jest bagatelizowanie zagrożenia ze strony policji i wymiaru sprawiedliwości. Ponadto rdzenne kobiety, mają często odciętą drogę ucieczki od przemocy domowej, ponieważ kolejki do otrzymania schronienia są bardzo długie.

Z danych policji wynika, że w latach 1980 – 2012 zaginęło lub zostało zamordowanych około 1200 rdzennych mieszkanek Kanady. Szerokim echem po świecie rozniosły się wieści o morderstwach i zaginięciach kobiet m.in. przy tzw. Autostradzie Łez w Kolumbii Brytyjskiej oraz ciałach wyrzucanych na brzeg Czerwonej Rzeki w Manitobie.

W 2015 roku premier Kanady – Justin Trudeau powołał Komisję ds. Zaginionych i Zamordowanych Rdzennych Kobiet i Dziewcząt. Na jej czele stanęła pierwsza sędzia rdzennego pochodzenia – Marion Buller. Po dwóch i pół roku śledztwa Komisja wydała liczący 1200 stron raport, w którym podkreślono, że państwo kanadyjskie po raz kolejny zawiodło ludność autochtoniczną, a do przemocy względem rdzennych kobiet doprowadziły stereotypy, uprzedzenia oraz lekceważenie zagrożenia przez policję.

Kolejnym problemem kanadyjskich Aborygenów jest bardzo wysoki odsetek samobójstw wśród tej społeczności. Według statystyk w latach 2011-2016, ponad 1800 rdzennych mieszkańców odebrało sobie życie. W statystyki te niewliczone są próby samobójcze.

 

 

W Kanadzie wśród autochtonów nadal panuje dyskryminacja względem edukacji i zarobków, a także nierównego dostępu do opieki zdrowotnej. W warunkach mieszkalnych bardzo często panuje przeludnienie. W wielu wioskach, rezerwatach, tysiące mieszkańców nie ma wciąż stałego dostępu do wody pitnej. I niestety, mimo że problem ten miał zostać rozwiązany na początku 2021 roku, zauważyć można tylko nieznaczny postęp.

Kanadyjski rząd niewiele również robi w kwestii nędzy i przemocy panujących w wielu rezerwatach na dalekiej północy. Głośnymi przykładami takich miejsc są Attawapiskat, gdzie połowa domów nie ma wody oraz Pikangikum, gdzie po zmierzchu panuje tak wielka anarchia, że policja ze strachu wyjeżdża.

Za obecną sytuację ludności rdzennej w Kanadzie odpowiada kolonizacja i usilne zmuszanie autochtonów do asymilacji. Wypieranie języków plemiennych i tradycji religijnych, pozbawianie tożsamości kulturowej, separowanie dzieci od ich rodzin oraz przemoc, to tylko kilka z wielu czynników, które miały wpływ na dzisiejsze problemy autochtonów. Niskie poczucie własnej wartości, zagubienie, problemy emocjonalne i uzależnienia uniemożliwiają im normalne funkcjonowanie w kanadyjskim społeczeństwie.

 

Nie ma jednak wątpliwości, że rząd kanadyjski jest winnym obecnej sytuacji. Jednym z podstawowych zadań państwa jest zapewnianie jego obywatelom bezpieczeństwa. W tej kwestii Kanada zawiodła wiele lat temu, przymykając oko na to co działo się w szkołach z internatem, ale również teraz nie podejmując wystarczających kroków, by naprawić wyrządzone szkody. Bob Joseph, autor książki „21 Things You Might Not Know About the Indian Act” jasno twierdzi, że winy nie zostaną naprawione, a sytuacja rdzennych mieszkańców Kanady nie polepszy się, dopóki krzywdząca Ustawa o Indianach nadal jest w obiegu. Dokument ten powinien zostać całkowicie wycofany, by stopniowo, z biegiem czasu zaleczyć rany.

 

Kanada od wielu lat znajduje się wysoko w rankingach na najlepsze miejsce do życia. Posiada bardzo dobrą reputację oraz szacunek na arenie międzynarodowej. Chlubnie nosi miano jednego z najbardziej wielokulturowych państw świata. Dlatego tak trudno uwierzyć, że w jej granicach po dziś dzień rozgrywa się ponad 400-letni dramat ludności rdzennej.

 

Autorka: Florentyna Bercal Florentynavsworld

 

 

 

Instagram: Kanada po polsku
Facebook:  Kanada po polsku

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *