ROZMOWA Z MONIKĄ Z MAPLE RIDGE

Czas w końcu zapukać do drzwi dziewczyny z British Columbia!

Zaparzyliście już kawę czy herbatę? Jeśli tak to zapraszamy do naszej rozmowy, a jeśli nie pośpieszcie się!

Z Moniką porozmawiamy o jej emigracji do Kanady. Dlaczego opuścili Anglię? Dlaczego nie Vancouver?

Monia czy Wojtek? Które z nich jest większym entuzjastą biwaków? Czym Monika zajmuje się na co dzień?

Koniecznie przeczytajcie!

 

Universal Studio, LA, California

 

Skąd pomysł na Kanadę?  

MONIKA: Na wstępie dziękuję, że o mnie pomyślałaś, bardzo mi miło, mam nadzieję, że będzie się dobrze czytało 😉

Na początku był wyjazd do Anglii. Później, poczuliśmy, że to jednak nie to, więc pojawił się pomysł, że może gdzieś dalej. Prawda jest taka, że Kanadę rozważaliśmy jako jedną z wielu.  Braliśmy pod uwagę także Stany, Australię i Nową Zelandię. W zasadzie zadecydował los, bo głównie braliśmy udział w loteriach emigracyjnych 🙂 Więc nigdy nie był to jedyny kierunek naszych marzeń, po prostu chcieliśmy lepszego życia dla naszej rodziny. Dokładnie opisuję też całą historię na naszym blogu Szesc Blota Stop

Na którą ja Was również zapraszam! Monia Was zaskoczy 🙂

Czy do Kanady przyjechałaś jako singielka czy już w związku?

M.: Do Kanady przylecieliśmy razem z mężem Wojtkiem i 6-letnim wówczas synem Jasiem. Od początku zakładaliśmy, że albo razem, albo wcale. Emigracja, jak każde inne wielkie wydarzenie w naszym życiu, to bardzo duży sprawdzian dla związku. Zależy jak na to spojrzeć, bo z jednej strony mamy tylko siebie, ale z drugiej aż siebie. Podziwiam, osoby, które wybywają w świat same. Ja bardzo się cieszę, że zawsze mieliśmy siebie nawzajem. Myślę, że to niesamowicie umocniło nasz związek, ciężko jest nam się rozstawać na dłużej i funkcjonować bez siebie.

Oh, jak ja to rozumiem. Ja niby przyjechałam do rodziny do Toronto, ale później zawinęłam się do Edmonton. I jednego dnia zostałam na lodzie, ale jednocześnie zyskałam dach nad głową. Samotność na emigracji w pewnym momencie jest do bani. Zwłaszcza kiedy sprawy wizowe się nie układają po naszej myśli.

 

Ladner Creek Trestle, BC

Jak długo jesteś w Kanadzie?

M.: 1 sierpnia minęły 3 lata.

Nie wiem czemu, ale miałam wrażenie, że jesteście tutaj dłużej.

Jak wyglądał Twój proces imigracyjny?

M.: Oboje aplikowaliśmy na IEC (International Experience Canada) i oboje zostaliśmy wylosowani.  Plan były taki, że Wojtek najpierw znajdzie pracę i dopiero wtedy przeprowadzimy się do Kanady. Nie spodziewaliśmy się tylko, że tak szybko mu się to uda. Wystarczyło, że w CV dodał adnotację, że ma pozwolenie na pracę w Kanadzie i bardzo szybko zaczęły napływać propozycje (branża IT, szukał pracy jako Systems Engineer). W niespełna miesiąc dogadał warunki i przyjął jedną z ofert.

Wiedzieliśmy ze IEC jest tylko na rok, więc naszym priorytetem było przedłużenie pozwolenia o pracę. Udało się to dzięki Nominacji Prowincji (dostaliśmy Work Permit na kolejne 2 lata). W międzyczasie złożyliśmy aplikację o Permanent Residency i udało nam się dostać PR w sierpniu 2019, czyli 2 lata po przylocie do Kanady. Mogę jedynie dodać, że cały nasz proces to bajka w porównaniu do historii innych ludzi. Cały proces załatwiliśmy sami, mieliśmy konkretny plan i wszystko poszło zgodnie z założeniami. Oczywiście czeka nas jeszcze ostatni etap, czyli wniosek o obywatelstwo. Jeśli dobrze pójdzie, będziemy go mogli złożyć w przyszłym roku. Nie możemy się już doczekać.

Przyłączam się do tego! Wasz proces to poezja. Dla porównania, ja dopiero po 6 latach dostałam Stały Pobyt! GRATULACJĘ! Życzę sobie więcej taki rozmów z osobami, którym proces emigracyjny przebiegł gładko.

Z tego co wyczytałam to przyjechaliście z UK. Dlaczego zdecydowaliście się na wyjazd? Co Was skusiło, aby uciec aż tak daleko?  

M.: Mimo, że w UK byliśmy ponad 4 lata, nigdy nie czuliśmy się jak w domu. W pewnym momencie nawet dopadła nas frustracja, bo nie chcieliśmy tam być, ale też nie wyobrażaliśmy sobie wracać do Polski. Trwało to jakiś czas. Raz traciliśmy nadzieję, to za chwilę znów szukaliśmy innych rozwiązań, programów emigracyjnych, innych możliwości, aż w końcu się udało.

Myślę, że to doświadczenie nauczyło mnie cierpliwości. Wiem, że nic nie dzieje się bez powodu a wszystko ma swoje miejsce i czas. Oczywiście nic się samo nie wydarzy, nie można siedzieć i czekać, ale mam poczucie, że prędzej czy później uda nam się zrealizować wszystkie plany i marzenia. Powoli do celu.

Zgadzam się z tym! Nasza historia jest gdzieś zapisana. Zwłaszcza nam, emigrantom.

Numa Falls, Kootenay National Park

Jesteś szczęśliwą mamą. Czy Jasiu urodził się w Kanadzie? Jeśli nie, to czy jego proces emigracyjny był skomplikowany?  

M.: Jaś urodził się w Polsce. Kiedy miał dwa lata wyjechaliśmy do UK, a do Kanady, kiedy skończył 6.  Proces emigracyjny w ogóle nie był skomplikowany, po prostu dostawał pozwolenia na pobyt, czyli również na naukę w szkole, zgodnie z naszymi pozwoleniami na pracę.

Nadchodzą moje ulubione pytania. Jednak nie chcę abyś wszystko zdradzała, bo uważam, że to jest temat na osobny post, który mnie mega ekscytuje!  BIWAKI!

W Waszym przypadku to nie byle jakie biwaki. Przerobiliście samochód tak, abyście mogli rozstawiać namiot i w nim spać? (możesz załączyć zdjęcie jak masz ochotę)

Kto wpadł na ten pomysł? 

M.: Nie ukrywam, że to też mój ulubiony temat! Nie przerabialiśmy samochodu, po prostu kupiliśmy namiot montowany na dachu. Niektórzy, nie wyobrażali sobie spać na ziemi (i nie byłam to ja :D) Dzięki temu zyskujemy miejsce w aucie, a cały sprzęt staramy się mieć zorganizowany w odpowiednich pojemnikach, aby zajmował jak najmniej miejsca. Wszystko ma swoje miejsce, tak aby móc szybko i sprawnie się rozpakować i spakować.

Czy jesteś fanką dziczy i przyrody? Czy jednak skusiłaś się za namową Wojtka? Chciałabym napisać, że podziwiam Was!  

M.: Bardzo dziękujemy za miłe słowa! Jednak myślę, że tu nie ma czego podziwiać. Kanada jest stworzona i świetnie zorganizowana pod względem campingów. Nie jest to ani drogi, ani wyszukany sposób spędzania wolnego czasu. To zabawne, że pytasz czy Wojtek mnie namawiał, bo było zupełnie odwrotnie. To ja jestem tym dzikim ogniwem w naszym związku, fanką przyrody. Zaszczepił to we mnie mój tata i odkąd pamiętam, pokazywał jak piękny jest świat. Później całe gimnazjum i liceum spędziłam w harcerstwie, na szlakach, w górach, na biwakach i obozach. I tak już to we mnie zostało. Teraz próbuję tym zarazić Wojtka i Jasia, i chyba im się podoba, póki co, bo ciągle planujemy więcej.

Sayres Lake, BC

Proszę, naucz mnie biwakować! Pod tym względem zrobiłam się bardzo wygodna. Przerażają mnie chłodne noce w namiocie w Kanadzie.

M.: Nie ma sprawy, specjalnie dla Ciebie napiszę “wskazówki i tricki jak pokochać camping” 😀

Czekam!

Czym się zajmujesz na co dzień?

M.: W Kanadzie zrobiłam dyplom z projektowania i dekorowania wnętrz. Próbuję rozkręcić własną firmę. Zajmuję się edesignem, robię wizualizację wnętrz. Dodatkowo jak każda mama, ogarniam naszą domową rzeczywistość. W międzyczasie planuję kolejne wyjazdy i marzę o miejscach, które chciałabym zobaczyć. Czasem napiszę coś na blogu, choć to ostatnio mocno zaniedbałam, obiecuję poprawę 😉

Trzymam kciuki za rozkręcenie biznesu. A czy taką pracę można wykonywać zdalnie? Czy musisz najpierw odwiedzić klienta i na tej podstawie robisz wizualizację?

M.: Właśnie edesign polega na tym, że możesz robić wszystko zdalnie. Co prawda, klient jest bardziej zaangażowany w cały proces, musi robić pomiary i zdjęcia, a już idealnie jak ma plan wnętrza, ale pomimo tego, jest to oszczędność czasu i pieniędzy. Niedługo rusza moja strona, jednak już teraz można zobaczyć kilka projektów na Emzi_design

Jak godzicie pracę z podróżami?  

M.: Być może się wydawać, że dużo jeździmy, jednak to tylko magia internetu. Fakt, Wojtek ma 19 dni urlopu (to sporo jak na Kanadę), ale nadal jest to praca na pełen etat w korporacji. Do tego w sezonie jesienno-zimowym tych wyjazdów praktycznie nie ma. Odbijamy sobie późną wiosną i latem. Staramy się przedłużać długie weekendy, tak aby z 3 dni wolnych robiło się 4-5.  Do tego dwa razy dłuższy wyjazd. No i normalne weekendy, ale to też, nie jest tak, że co tydzień gdzieś jedziemy. Lubimy czasem zostać w domu, wybrać się na rowery, na jednodniowy hike, albo po prostu na spokojnie ogarnąć przyziemne sprawy.

 

Nahatlatch Provincial Park, BC

No tak! Zazdroszczę Wam tych pieszych wycieczek. Ja, co jedynie mogę zrobić to przejść się pieszo do Coop na zakupy. Wyzwaniem będzie, jeśli doniosę siatki do domu!

Czy każdy Wasz wyjazd jest skrupulatnie zaplanowany? A może idziecie na żywioł?  

M.: Staramy się planować dłuższe weekendy. Jeżeli jeździmy na campingi, które wymagają bookowania, to tak, musi to być wcześniej zaplanowane. Niestety ten rok był bardzo średni pod tym względem. Chcielibyśmy być bardziej niezależni, co do miejsc, w których zostajemy, więc mamy duże plany na kolejny sezon. Chcemy zmienić samochód, na taki, który będzie nam dawał większa swobodę by pokonywać off-roadowe trasy i nocować w bardziej  odludnych miejscach. Co za tym idzie, mamy nadzieję na bardziej spontaniczne wypady.

Tu będzie wielka wtopa. Wiem, że mieszkacie w BC, ale nie wiem w jakim mieście?  Dlaczego tam?  

M.: Od samego początku mieszkaliśmy w Vancouver i uwielbiamy to miasto. Niestety ma jeden wielki minus- nierealne jest dla nas kupić tam nieruchomość. Postanowiliśmy zrobić rozeznanie trochę dalej od Van i od 5 miesięcy mieszkamy w Maple Ridge, jakieś 40 km od Vancouver.  Czujemy, że nadchodzi czas, żeby zostać gdzieś na dłużej (to nasz 9 dom, przez 10 lat małżeństwa), więc powoli planujemy coś w końcu kupić.

Wow! Podziwiam! I trzymam kciuki. Mam nadzieję, że zdasz nam relację jak już będzie po!

Jadę w odwiedziny do Twojego miasta. Co i gdzie powinnam zjeść?

M.: Chyba najlepsze jest to, że możesz zjeść cokolwiek, na co masz ochotę. My właśnie tutaj pokochaliśmy sushi, polecamy Sushi 7 i Sushi Mura w Vancouver. Fajna śniadaniownia to Cora. Dobre niemieckie jedzenie znajdziesz w Deutsches Haus. Jak masz ochotę na indyjskie to najlepiej w mieście Surrey. Dla rodzin z dziećmi, fajny będzie White Spot. A na ryby, owoce morze, dobrą sałatkę czy steka z grilla możesz wybrać się do The Boathouse. Szczególnie polecam lokalizację przy plaży na Kitsilano, super widok. No i warto też spróbować piwa z lokalnych browarów.

Murray Lake, BC

Trzy fajne miejsca, które powinnam odwiedzić, a jeśli tego nie zrobię, to będzie poważny grzech.  

M.: Dobre pytanie, bo ciężko jest wybrać tylko trzy 🙂 Jeśli w Vancouver to Stanley Park. Fajnie przejechać wokół rowerem albo zrobić 7 km spacerem. Warto też zobaczyć Lighthouse Park z latarnią w West Vancouver oraz most wiszący w Lynn Canyon. Świetny widok na miasto jest z Queen Elizabeth Park, albo z którejś z plaż, np. Spanish Banks, gdzie można podziwiać ocean, góry, Downtown i zachód słońca jednocześnie 🙂

A jeśli chodzi o BC to wybór będzie również ciężki. Niezliczona ilość miejsc w górach, szlaków i jezior. Ostatnim naszym odkryciem jest Manning Park. A gdy chcemy trochę zmienić otoczenie, to 5 godzin drogi od Van jest wspaniałe Okanagan Valley, dolina pełna słońca, świeżych owoców i wina 🙂

Czy to prawda, że ryby i owoce morza w BC są aż tak smaczne? Tyle razy byłam w BC, a nie miałam okazji zjeść dobrej ryby, bo mój mąż nie je takich rarytasów.  

M.: Nie wiem, czy są smaczniejsze niż gdziekolwiek indziej, ale dlatego, że mamy tu łatwy dostęp, na pewno są świeże. Warto spróbować świeżych ostryg (albo się je lubi, albo nie), seafood chowder, czyli zupy z owocami morza no i przede wszystkim popularny jest łosoś.

Co według Ciebie jest flagowym symbolem BC? (jedzenie, miejsce, itp.)

M.: Po pierwsze otoczenie: góry, ocean, wyspy, jeziora, dzika przyroda, niedźwiedzie. To, że możesz jednego dnia jeździć na nartach, drugiego wygrzewać się na plaży. Pójść na hike, łowić ryby czy popływać kajakiem. Po drugie ludzie: aktywni, otwarci i multikulturowi. A także dostęp do różnych kuchni świata, świeżych ryb, owoców morza a oraz czereśni i brzoskwiń, czyli owoców oraz wina z doliny Okanagan.

 

Monika, dziękuję, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać, ale zwłaszcza za to, jak entuzjastycznie podeszłaś do tego pomysłu. To było coś niesamowitego. Bije od Ciebie niesamowicie pozytywna energia. Nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych.

Mam nieodparte wrażenie, że teraz nade mną będzie wisieć wyjazd na biwak!

 

Monikę znajdziecie na jej Instagramie Szesc Blota Stop

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *