ROZMOWA Z KASIĄ Z VANCOUVER

British Columbia, chyba po Ontario, cieszy się dużą popularnością wśród emigrantów, więc dzisiaj ponownie lecę do Vanocuver aby porozmawiać z Kasią o jej początkach na kanadyjskiej ziemi oraz czym zajmuje się na co dzień. Czy dla młodej mamy emigracja jest łatwa i z jakimi decyzjami to się wiąże? Dowiecie się z naszej rozmowy! ZAPRASZAMY!

 

Big White Restort, Kelowna

 

Skąd pomysł na Kanadę?

KASIA: Sama nie wiem skąd mi ten pomysł wpadł do głowy. Wcześniej mieszkaliśmy w Norwegii, ale tam nawet po tylu latach nie czułam się dobrze, plus chciałam zmiany, a raczej potrzebowałam skomplikować sobie życie ha ha, co z biegiem czasu uważam za dobrze podjętą decyzję.

 

Jak długo jesteście w Kanadzie?

K.: W Kanadzie wylądowaliśmy we wrześniu 2017 r, więc będzie to już 3.5 roku.

 

Jones Lake

 

Jak wyglądał Twój proces imigracyjny?

K.: Proces zaczeliśmy od wizy studenckiej dla mnie, a po skończeniu byłam na rocznym IEC young professional a obecnie jesteśmy w trakcie procesu na PR. Nie zapeszając, do tej pory nie mieliśmy żadnych problemów i dosyć szybko nasze aplikacje były rozpatrywane za każdym razem, ale najważniejsze przed nami.

Trzymam za was kciuki!

 

Czy do Kanady przyjechałaś sama?

K.: Przed wyjazdem moi rodzice próbowali przekonać mnie  żeby zostawić im wnuczka do czasu, aż się ”urządzimy”, byli bardziej przerażeni tym pomysłem niż ja, wyjazdu za ocean z małym dzieckiem, ale zabrałam całą brygadę ze sobą, meża i syna.

Niby odpowiedź jest oczywista, ale nie pewnie nie do końca, jeśli rozpatruje się za i przeciw, plus to w końcu był wyjazd za ocean.

K.:  W każdej sytuacji są plus i minusy, z biegiem czasu, mimo wszystkich znaków zapytania uważam, że była to dobra decyzja. Spotkałam też ludzi, którzy przyjechali sami,  a po czasie ściągniecie dzieci było bardzo trudne i kosztowało ich to wiele stresu i $$.

 

Dlaczego Vancouver?

K.: Zanim zdecydowaliśmy się na prowincję do której wyjedziemy zwracaliśmy uwagę na procesy imigracyjne, chcielismy wybrać tę, w której będziemy mieli największe szanse na pobyt stały i tak padło na BC a Vancouver ze względu na szkołę.

A ja myślałam, że ze względu na pogodę i przyrodę!

K.: British Columbia jest przepiękna! Fakt, że kierowaliśmy się innymi czynnikami niż te widoki, ale to fajny bonus do tej decyzji.

 

Jones Lake

 

Wiem czym się zajmujesz na co dzień. Tak się “poznałyśmy”. Pieczesz i jesteś Pastry Chef. Na czym polega taka praca?

K.: Praca Pastry Chefa w każdym miejscu będzie inna, do każdego miejsca trzeba się dopasować. Każda restauracja/kawiarnia ma swoje standardy i wytyczne co do pracy czy produktów, które są serwowane klientom. Większość czasu spędza się na tworzeniu przepisów, próbowaniu, pieczeniu, tworzeniu menu na specjalne okazje, ale i regularnego menu. Zazwyczaj obracamy się w bardzo międzynarodowym kręgu, ale z moich obserwacji są to głównie Europejczycy, co jest bardzo interesujące, bo poznajemy smaki z różnych zakątków. Wbrew pozorom, oprócz ciągłego pieczenia sporo czasu zajmuje papierkowa robota, taka jak zamówienia, wspomniane wcześniej menu, wyszukiwanie przepisów etc. No i jest też to praca, w której najmniejsze detale grają rolę pierwszoplanową.

Już się wystraszyłam, że pod papierkową robotą kryją się różne dokumenty do wypełniania, jak to jest u lekarzy! ha ha

 

 

Jak to mi powiedziałaś, jesteś “samoukiem” i uwielbiasz piec. Chyba nie ma nic lepszego w życiu, jak mieć swoje pasje i móc z tego żyć. Jak to jest z Tobą? Czy pieczenie ciast to Twoja pasja czy już pełnoetatowe zajęcie?

K.: Mieszkając w Norwegii była to moja pełna etatowa praca dla samej siebie, bywało, że całe weekendy spędzałam w kuchni i zarywałam nocki na dekorowaniu tortów, ale to mnie strasznie relaksowało i uspokajało, dzięki temu też z każdego tortu byłam coraz bardziej dumna, włożyłam w to sporo pracy i zaowocowało, do tej pory dostaję wiadomości od moich klientów z Norwegii, co jest bardzo miłe 🙂 Tutaj profesjonalnie zawsze jestem w dziale ”pastry”, nie widzę siebie nigdzie indziej.

Nie ma nic piękniejszego jak pasja połączona z pracą!

 

 

Jesteś młodą mamą. Jak sobie poradzić z emigracją na nowym terenie?

K.: Nie będę kolorować, że jest łatwo, lekko i przyjemnie, bo nie jest. Na pewno ja bardziej przeżyłam ”pierwsze” razy Kuby od niego. No bo kto płakał za drzwiami daycare po pierwszym ”bye mommy”? Oczywiście, że ja a nie żądny świata 3 latek na tamten czas. Wydaje mi się, że trafiliśmy w dobry moment, bo Jakob bardzo szybko zaklimatyzował się, chętnie chodził do daycare, Panie włożyły dużo pracy w naukę języka i to też jest ważne, żeby znaleźć daycare, do którego dziecko będzie chciało chętnie chodzić i spędzać większość dnia. Nam udało się to załatwić w jeden dzień. Na początku jest to bardzo stresujące, ale szczęśliwe dziecko ułatwia nam ten proces 😉 Pierwsze 2 lata były bardzo intensywne dom, praca, szkoła. W tygodniu każdy dzień wyglądał tak samo, brak dziadków, nie ułatwia tego, ale my akurat dziadków zawsze mieliśmy daleko, ale chyba przez to też nauczyliśmy się radzić sobie samemu w każdej sytuacji. Jestem dumna z tego małego człowieka, że zniósł tak dobrze tak długą podróż, odnalazł się, ma przyjaciół miejsce, które zna i do którego lubi wracać. Na początku jest to kwestia organizacji a potem już może być tylko lepiej.

Cieszę się, że udało wam się osiągnąć sukces, bo doskonale rozumiem, ale jakie to jest stresujące dla rodzica!

 

 

Jak spędzasz swój wolny czas?

K.: Teraz mam trochę więcej tego czasu, więc staram się go dobrze wykorzystać i stworzyć coś swojego. Wchodzę na nową płaszczyznę, ale mam nadzieję, że zostanę na powierzchni. Poza tym, jak jest fajna pogoda to zazwyczaj wybywamy za miasto, nad jezioro, w góry, place zabaw, zdarzy się jakiś camping w lato, ogólnie lubimy przebywać gdzieś ”na uboczu”.

 

Jakie są Twoje ulubione miejsca w Vancouver?

K.: Szczerze to nie mam żadnego ulubionego miejsca w Vancouver, ale za to uwielbiamy Kelowna i rejony Okanagan Valley. Przy możliwie dłuższym wolnym bookujemy hotel i jedziemy właśnie tam, Kuba jest zakochany w tym miejscu. Zresztą my też chętnie tam wracamy niezależnie od pory roku.

Uwielbiam Kelowne!

 

Kelowna

 

Kasia, dziękuje za tę rozmowę. Było pysznie i kolorowo, mimo że tylko wirtualnie. Mam nadzieję, że kiedyś będę mieć okazję spróbować Twoich wypieków! Życzę Ci aby Twoje dzieła docierały do jak największej ilości żołądków i serc!

A Kasię znajdziecie TUTAJ !

 

 

 

Nasz:

instagram TUTAJ

facebook TUTAJ

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *