ROZMOWA Z INGĄ Z CALGARY.

Dzisiaj mam przyjemność porozmawiać z Ingą.

Z dziewczyną, z którą mam podobną historię edukacji, ale nasze kariery zawodowe potoczyły się całkiem inaczej. Dlaczego Calgary? Co najbardziej urzekło Ingę w Ameryce Północnej?

Co myśli o kanadyjskiej uprzejmości?

Nie pozostaje Wam nic innego, jak zapoznać się z tręścią naszej rozmowy.

Moraine Lake

Na początek moje klasyki!

Skąd pomysł na Kanadę?

INGA: Od bardzo dawna szukałam swojego miejsca na świecie. W Polsce przeprowadzałam się kilkanaście razy i ciągle to nie było „to”. Mimo, że chciałam spróbować życia poza Polską, zupełnie nie ciągnęło mnie na emigrację do krajów europejskich. W 2014 r., jeszcze na studiach, wyjechałam na program Work & Travel do USA. Cztery miesiące spędzone w Stanach upewniły mnie, że północno amerykański styl życia ma w sobie to “coś”, co mnie przyciąga! Luz, uśmiechy na twarzach, wielokulturowość i zrozumienie.

Wtedy też po raz pierwszy przyjechałam do Kanady – na cały 1 dzień 🙂 To wystarczyło żebym chciała tu wrócić. Pierwsze wrażenie – europejska wersja stanów – kilometry, Celsjusze i samochody jakby trochę mniejsze, europejskie.

W kolejnych latach powoli tworzyłam plan emigracji z Top 3 krajami – USA, Kanada, Australia. I co prawda już miała być Australia… ale po dokładniejszym researchu okazało się, że emigracja do Kanady jest łatwiejsza. Co jednak nie oznacza, że łatwa!

Czyli jednym słowem od dawna ciągnęło Ciebie na emigrację. A nie masz czasem wrażenia, że tego uśmiechu jest aż za dużo, przez co można mieć wątpliwości co do jego szczerości?

I.: Uśmiechu nigdy za dużo! Myśle, że to taki styl bycia. Wolę i doceniam obsługę Pani kasjerki z dużym uśmiechem na twarzy i miłym komentarzem. Myślę, że w ten sposób każdemu żyje się lepiej. Oczywiście, czasem uśmiech jest „przyklejony”, ale w takiej sytuacji po prostu odpowiadam szczerym uśmiechem i nie zagłębiam się w intencje.

Czy do Kanady przyjechałaś jako singielka czy już w związku? A może związek nie zdał sprawdzianu w nowym kraju?

I: Do Kanady przyjechałam z mężem.

Jak długo jesteś w Kanadzie?

I: W Kanadzie jestem lekko ponad rok. Całkiem niedawno otrzymałam odpowiedź z urzędu imigracyjnego, że mogę zostać trochę dłużej 🙂

Jak wyglądał Twój proces imigracyjny?

I.: Proces imigracyjny ciągle trwa, i jeszcze trochę potrwa. Dodam, że ścieżkę imigracji wstępnie zaplanowałam już wiele miesięcy przed przyjazdem. Do Kanady wyjechałam w ramach programu IEC Working Holiday na rok. Następnie razem z mężem zaaplikowaliśmy o kolejny Work Permit w ramach CETA, czyli umowy między Kanadą, a Unią Europejską, która pozwala wykwalifikowanym pracownikom z ofertą pracy od kanadyjskiego pracodawcy podjąć kontrakt w Kanadzie.

Obecnie kompletujemy dokumenty aby zaaplikować o PR w ramach jednego z programów emigracyjnych poprzez system Express Entry.

Życzę powodzenia i trzymam kciuki. Mam nadzieję, niedługo pochwalisz się stałym pobytem!

Z tego co piszesz , mam wrażenie, że Wasz proces wydaje się taki prosty i przyjemny? Ale czy aby na pewno? 🙂

I.: Och zupełnie nie! Chciałabym żeby było prosto i przyjemnie. Przede wszystkim jest stresująco i przygnębiająca jest niepewność co dalej. Przez pierwszy rok, kiedy byłam na wizie w ramach IEC, mieszkałam w ledwo co umeblowanym mieszkaniu, bo w głowie kłębiły się myśli czy jest sens kupować dużo, jeśli moja przyszłość w Kanadzie jest taka niepewna, i nie wiem co będzie ze mna za kilka miesięcy? Kolejny problem to współpraca z dziekanatami w Polsce, aby zrobić ewaluację wykształcenia. Tu nie było lekko i każdemu zalecam cierpliwość. Następnie przyszedł czas pandemii i kolejna niepewność. Gdy w końcu znaleźliśmy sposób na pozostanie dłużej po IEC ( dzięki naszej cudownej konsultantce emigracyjnej, która pomaga nam w procesie), czas oczekiwania na work permit wynosił… 180 dni! Ciagłe czekanie i niepewność przyprawiła mnie o trochę zmarszczek…. ale hej! Ta natura, góry, radość i w końcu odnalezienie się w fajnym miejscu warte jest wyrzeczeń i poświęceń – oczywiście mówię tu tylko o moim przypadku.

Nie tylko o sobie. U mnie wyglądało podobnie, ciągły stres i zmartwienia. Trwało to tak 6 lat! 😀

 

Z Twojego konta na instagramie wnioskuję, że uwielbiasz góry.

I.: Tak! Od początku wiedziałam, że jeśli Kanada, to cześć zachodnia i góry skaliste. Góry w każdy weekend – tak trzeba żyć 🙂

I tego bardzo Ci zazdroszczę! W ten pozytywny sposób 😀 Twój ulubiony szlak do tej pory, to…?

I.: Lake O’Hara Alpine Circuit w Kolumbii Brytyjskiej, zaraz przy granicy z Albertą. Łącznie 40 km na szlaku jednego dnia. Kilka jezior, ciekawa trasa i przepiękne widoki przez cały szlak. Rozmarzyłam się!

Czy to jest nowa miłość,a może przywieziona z Tobą prosto z Polski?

I.: Miłość od zawsze. Chyba zaszczepiona przez rodziców. Jestem zdecydowanie team góry.

 

Consolation Lakes, Banff NP

 

Czy miasto, w którym mieszkasz było przypadkowe lub szczegółowo zaplanowane? Nie będę ukrywać, ale zazdroszczę Ci, że mieszkasz tak blisko gór, stąd te pytania.

I.: Zaplanowane. Szczegółowo 😉

Pierwszym wyborem było Vancouver lub okoliczne miasta, ale po dokładniejszym zbadaniu tematu postanowiłam, że Calgary będzie lepszą opcją. Alberta ma dość korzystne warunki jeśli chodzi o wynagrodzenie i koszty życia. Jednocześnie oferuje mnóstwo możliwości na aktywne spędzanie wolnego czasu. Dodatkowo Kolumbia Brytyjska jest tak blisko, że w dłuższy weekend można pozwolić sobie na wyjazd w cieplejsze rejony, czy nawet nad ocean.

Wszystko zaplanowane ze szczegółami, ale czy pojawiły się jakieś potknięcia w tym planie? Chciałabym poznać idealny środek na bezproblemowy proces emigracyjny!

I.: Jeśli chodzi o wybór miasta to nie było potknięć, ja uwielbiam Calgary. Chociaż… w pierwszym tygodniu poważnie zaczęliśmy rozważać przeprowadzkę do Kolumbii Brytyjskiej.. 🙂

Kiedy wylądowaliśmy w Calgary na początku października zaskoczył nas śnieg! Szczególnie, że przylecieliśmy prosto z Las Vegas, gdzie było +30 stopni. Długo będę pamiętać ten pierwszy spacer do/z najbliższego sklepu (2 km), ciemnym wieczorem, od razu po przylocie, z galonem mleka i z siatkami ciężkimi od zakupów i te odmrożone palce… brrr! Po tej wyprawie kupno samochodu stało się celem # 1 i auto kupiliśmy w ciągu tygodnia haha.

Mogę tylko sobie wyobrazić jakiego doznaliście szoku ha ha. Z kupnem samochodu szybko Wam poszło! Ja zanim zrobiłam prawo jazdy w Kanadzie minęło 4 lata. W ciągu tego czasu były piesze wycieczki w zaspach na autobus, czy czekanie nawet 2 godziny na spóźniony autobus… Ale mimo tego, wciąż się broniłam przed prawkiem ha ha.

Ja przez kilka miesięcy jeździłam  na międzynarodowym  prawie jazdy, kanadyjskie zrobiłam całkiem niedawno, co w czasie pandemi było niezwykle czasochłonne! Czas oczekiwania na egzamin w Calgary to kilka miesięcy…

Wiem również, że nagrywasz filmiki na youtube. Napiszesz kilka zdań na ten temat?

I.: Od dawna miałam chęć nagrywania na YT lub większego zaangażowania w Instagram i robienia czegos… twórczego 🙂 Pobyt w Kanadzie dał mi odwagę żeby pokonać obawy przed publicznymi wystąpieniami i jednocześnie temat do dzielenia się z odbiorcami, ciekawymi miejscami i historiami.

A tu jeden z filmików Ingi:

Mam tak samo. Na moim instagramie czułam się anonimowa i jednocześnie wyzwolona. Niestety, że wciąż muszę się ciut kontrolować, ale takie już są Social Media 😀

Skąd ten pomysł?

I.: Sama nie wiem. Nigdy nie sądziłam, że będę z przyjemnością gadać do kamery i jeszcze dzielić się tym z setkami osób!

I mów jak najwięcej! Będę Ciebie słuchać i oglądać 🙂

I.: Dziękuję! 🙂 Takie słowa są zawsze bardzo motywujące.

Jak to wygląda pod względem technicznym?

I.: Nagrywanie jest rzeczą najprostszą, a najtrudniejszą – wybranie kilku/kilkunastu minut z kilkudziesięciu minut nagranych momentów. A później już sama przyjemność – montowanie, aktualnie w programie Premiere pro, z jednoczesnym uczeniem się nowych tricków z Youtube. Szukanie Presetow z ciekawymi przejściami, wybór muzyki, a potem dopasowanie wszystkiego w jedną, spójną całość.

Jak o tym opowiadasz, wyczuwam Twoją pasję na kilometr. Dla mnie, to totalna czarna magia. Podziwiam za wytrwałość.

I.: Dziękuję. Długo czekałam na odnalezienie pasji, a jak już znalazłam to chętnie siedzę po nocach żeby nauczyć się czegoś nowego.

Ile czasu musisz poświęcić aby stworzyć jeden filmik?

I.: Obecnie sporo, ponieważ każdy montaż to dla mnie nauka.

Jeden kilkuminutowy filmik z wyjazdu w góry to ok. 4 godziny.

Filmik gadany, niewymagający dużego montażu – ok. 1.5 h

WOW! To jest naprawdę pracochłonne.

I.: Ale tez satysfakcjonujące 🙂

PRAWDA!

Czym się zajmujesz na co dzień?

I.: Na co dzień pracuje w księgowości dużej sieci sklepów i stacji benzynowych w Calgary ( Calgary COOP).

Czy dostając tu pracę w księgowości musisz mieć ukończone tutejsze kursy? Jak to wygląda?

I.: Generalnie nie, ale jeśli chcesz być na wyższym stanowisku należy mieć dyplom z zakresu ksiegowosci. Również uznawane są z innych krajów, czasem wystarczy zrobić rożnice programowe. Następnie ukończyć program na CPA (Chartered Professional Accountant). W Polsce skończyłam studia podyplomowe z księgowości, ale szczerze nie wiem, czy to miało wpływ na mój rozwój kariery tutaj.

Kiedy przyjechałam do Kanady, dzięki poznanym tu dobrym duszom, zostałam polecona na wolontariat w firmie księgowej. Po 2 miesiącach bezpłatnego wolontariatu zostałam zatrudniona na part-time. Potem dostałam prace na full-time w obecnej firmie. Zdaje sobie jednak sprawę, ze miałam dużo szczęścia!

Bardzo mnie to cieszy! Szczęście, które wykorzystałaś w 100%, a to jest najważniejsze!

Zrobiłam podobne kroki. Szukałam pracy w księgowości chyba z 7 miesięcy i zaznaczałam, że jestem chętna na wolontariat. Nie udało się. Nawet nie próbowałam myśleć o CPA, bo z tego co pamiętam też trzeba mieć patronata i to wszystko trwa chyba 2 lata.

Czy według Ciebie dziewczynom jest ciężej zacząć nowe życie w Kanadzie?

I.: Szczerze – nie wiem. Mężczyznom może być łatwiej pod względem pracy – ta w constructions jest łatwa do znalezienia i dość dobrze płatna.

Co i gdzie powinnam zjeść w Calgary?

I.: Farmers markets! W Calgary jest ich kilka i są przecudowne. Pod jednym dachem znajdziesz kuchnie z całego świata. Jedzenie to temat, który chętnie mogę kontynuować 😉

A taka Twoja ulubiona knajpka, gdzie można wejść każdego dnia?

I.: Bardzo ciężkie pytanie. Ja po przyjeździe otworzyłam się na kuchnie Świata. Raczej staram się nie chodzić 2 razy do tych samych miejsc. O wiem! Pączki z Jelly Modern Doughnuts ( smak Maple Syrup & Bacon, yummy. Serio 😉 )

Jak wygląda stowarzyszenia Polonii w Calgary?

I.: Niestety nie jestem w temacie. Mieszkam natomiast blisko dwóch polskich sklepów, świetnie wyposażonych w polskie produkty. Zawsze na drzwiach i tablicach ogłoszeń jest mnóstwo ofert od polskich przedsiębiorców, czy po prostu – ogłoszenia Polaków mieszkających w Calgary.

Jest również kilka grup na FB, czasami organizowane są babskie spotkania czy spotkania Polonii, jednak na takich nie byłam.

Za to dzięki grupie „Polacy w Calgary” poznałam świetnych ludzi, z którymi mam stały i bliski kontakt.

Miałam przyjemność robić zakupy w obydwóch sklepach. Całkiem to inaczej wygląda niż w Edmonton. Zazdroszczę! Mam wrażenie, że Polonia w Calgary jest aktywniejsza niż ta w Edmonton. Dużo u Was się dzieje. Choćby te spotkania na kawę.

 

 

Inga, dziękuję za rozmowę, ale nie tylko. Dziękuję za to, że tak bardzo chętnie dołączyłaś do tego pomysłu. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się spotkać na kawę i ten słynny pączek! Do teraz nie wiem co myśleć o połączeniu tak różnych smaków.

Od naszej rozmowy minęło trochę czasu, więc pozwolę sobie na małe odświeżenie i pochwalę się w Ingii imieniu, która dostała idealny prezent na święta, czyli wizę pracowniczą. Takie informacje naprawdę cieszą! Gratuluję!

Ingę znajdziecie na Instagramie: Inga Gliniak oraz jej  you tube: Inga G , a już niedługo pojawi się artykuł Ingii na naszej stronie.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *