ROZMOWA Z ANIĄ Z CANMORE

Dzisiaj rozmowa z górską dziewczyną prosto z Canmore! Myślę, że znajdą się osoby, które mogą zazdrościć Ani codziennych widoków, ja na pewno! Ale jak tak naprawdę wygląda jej codzienność i czy faktycznie jest czego zazdrościć?

Ja osobiście uważam, że jest!

Nie wiem jak do tego doszło, ale Anie znam z instagrama. Miałyśmy również okazję spotkać się na kawę i ,w moim przypadku, konkretne ciacho! Nie wiem czy jest świadoma, ale dzięki niej, z moim mężem, mamy swoje ulubione miejsce, gdzie można zjeść pyszną pizzę i makaron w Canmore!

 

 

Te cztery pytania będą śnić mi się po nocach, ale uważam, że to świetny początek aby rozgrzać Twoją inwencję twórczą.

Skąd pomysł na Kanadę?

ANIA: Z przypadku. W Kanadzie wcześniej był mój narzeczony, po chwilowym pobycie w UK i w Polsce, chciał tam znów wrócić na jakiś czas. Ja miałam zostać, ale bardzo dopiekła mi szefowa. Nie byłam dobrze traktowana w pracy. Zadzwoniłam do niego i powiedziałam: Jadę z tobą. I 1,5 miesiąca później pojechałam. Nie miałam pojęcia, dokąd jadę. Pierwsze wrażenie, że wylądowałam w takim kanadyjskim Cicely – jak w przystanku Alaska.

Czy wyjazd do Kanady miał wpływ na Wasze ślubne plany? Podoba mi się Twoja historia sukni ślubnej. Moja leciała z Chin i była wielką zagadką, a ślub brałam przy domowym ogródku, gdzie pogoda była wielką niewiadomą, ale mieliśmy szczęście, że to był jedyny sierpniowy weekend kiedy nie padało.

A.: Byliśmy już razem…jej…z 9 lat chyba. Takie wieczne narzeczeństwo.
Ślub miał być w Polsce. Był już nawet zadatek w hotelu na Kazimierzu i u fotografa. Aby przyspieszyć uzyskanie dla mnie Work Permit, zdecydowaliśmy się zalegalizować związek tutaj. Ślub był na szybko. Mama zdążyła tylko dosłać mi suknię. Datę wybraliśmy 3 dni przed ślubem. Mąż w ten dzień poszedł normalnie do roboty. Serio. Impreza nie odbyła się do dziś.

Ale sukienka dalej ruszyła pisać swoją historię.

Skąd ja to znam! Ślub cywilny w przydomowym ogródku, a ślub kościelny dla rodziny w Polsce. Do dziś żyjemy w grzechu… ha ha

Jak długo jesteś w Kanadzie?

A.: W styczniu minie 8 lat.

Mi z kolei w lutym minie 8. Czy robisz każdego roku podsumowanie emigracji przy zbliżającej się rocznicy?

A.: O, popatrz, to jesteśmy tutaj tyle samo lat! Nie, nie robię i nawet od paru lat zapominam o tym totalnie. Kurcze…27 albo 28 stycznia. No, ładnie, zapomniałam.
Jedno jest pewne – emigrację zaczęłyśmy zimową porą ha ha.

Jak wyglądał Twój proces imigracyjny?

A.: Ło, boże szumiący… Byłam dopięta do wizy męża, więc nie musiałam zdawać testów językowych do uzyskania rezydentury. Za to na testy medyczne wysłano nas 4 dni po tym, jak zdiagnozowano u mnie nowotwór. Rezydentką zostałam tydzień przed operacją.
Bardzo mnie cieszy, że masz to już za sobą, chociaż wiem, że musisz być pod stałą opieką lekarzy. Jak tu wygląda opieka zdrowotna pod tym kątem?

A.: Nie mogłam narzekać. Zdiagnozowano mnie pod koniec stycznia, a operację miałam jakoś w połowie kwietnia. Lekarze zrobili wszystko abym się nie stresowała. To było bardzo ważne.

To była naprawdę szybka interwencja!

Bardzo Ci zazdroszczę Canmore. Dlaczego tam?

A.: Czysty przypadek. Mąż miał ofertę pracy z Banff, ale w Canmore były tańsze mieszkania. Banał, co?

Może i banał, ale za to jaki piękny! 🙂

Nie przeszkadza Ci ciągłe naloty turystów i ten tłok?

A.: Mieszkałam wcześniej w Krakowie, Warszawie, ba, nawet przez chwilkę w Londynie, przywykłam.

 

Co najbardziej cenisz w swoim miasteczku?

A.: Poczucie bezpieczeństwa. Mam większe szanse napotkać elka niż zostać “zdziesionowana”.

Wiesz, że zazdroszczę Ci tego?

A.: “Morgydża”(kocham to słowo) nie będziesz mi zazdrościć.

No dobra! Tłumacz co to oznacza! Nie chce google robić!

A.: Ha! To mortgage czyli pożyczka bankowa na dom. “Morgydż”, “kłodra” i “nagebałersi”, to moje ulubione ponglisz słowa.

No i poległam na tak oczywistym określeniu ha ha

Czego nie lubisz w tak małej mieścince?

A.: Słaby transport publiczny, mało żłobków, wyższe ceny w sklepach… Typowe uroki życia w turystycznym miasteczku.

Wiem, że na większe i porządne zakupy musicie jechać aż do Calgary. Jak to wygląda z organizacyjnego punktu widzenia?

A.: Raz w tygodniu, ewentualnie co dwa, ogarniamy polski sklep u Pani Sabinki (Ile tego pani tego hama naslajsować?).

Uwielbiam sklep Polcan! Ma dużo lepszy asortyment niż nasze polskie sklepy w Edmonton.

Raz w miesiącu mniej więcej Walmart w Cochrane. Warzyw i owoców, niestety, nie da się kupić na zapas, więc albo market,  czyli targ- dziś był ostatni -albo Save on.

Nie ma lekko, ale chyba wciąż chciałabym tam mieszkać. Jest cudownie!

Jesteś mamą Edka. Swoją drogą kochany kartofelek! Opowiesz jak wyglądało planowanie odejścia na macierzyńskie? Jak to wygląda z punktu widzenia dofinansowania od rządu?

A.: Planowanie? Oj, planowanie niewiele miało wspólnego z tym jak to wszystko się odbyło. Pod koniec 7-go miesiąca ciąży okazało się, że moje ciśnienie skacze, a Edka serce bije za szybko, więc musiałam iść na zwolnienie, które jest płatne 40%. Od porodu pobieram macierzyński przez 18 miesięcy – 33% mojego wynagrodzenia. Nie wiem nadal, jak wygląda pomoc od rządu, bo nie pobieram żadnych benefitów na Edzia.

Rozumiem, ale jakby nie patrząc nie jest to chyba zachęcająca perspektywa do powiększania rodziny? Jeśli nie ma się oszczędności lub partner nie dobrych zarobków. Przynajmniej ja tak to widzę.

A.: Nie wiem, jak sobie radzą ludzie mający 3 dzieci…słyszałam, że benfity na dzieci nie są złe generalnie. Jednak dużo moich koleżanek wróciło do pracy po 10 bądź mniej miesiącach po porodzie. Jestem pod tym względem szczęściarą. 

Czyli “cieszysz się” Edziem każdego dnia. Czy to kwestia braku atrakcyjności wśród żłobków czy Twój dobrowolny wybór?

A.: To była chyba moja intuicja. Uparłam się na wydłużony urlop macierzyński czyli 18 miesięcy zamiast 12 i tłumaczyłam staremu, że i tak te pieniądze wydamy na żłobek, a tak to posiedzę z małym w domu. A potem się okazało, że covid, że zmiany w pracy i w sumie to się cieszę, że mnie w tam jeszcze nie ma. Co prawda, jest czasem tak, że gadam do ludzi, jak do synka (dziś koleżanka powiedziała mi, że po powrocie do domu wypije butelkę wina, a ja na to: Ojeeeeej, to cudownie! Wow! – jej mina…bezcenna) ale…ludzie średnio reagują na obostrzenia w związku z pandemią i wiem, że w pracy bywa ciężko. Żłobki w Canmore, to temat na co najmniej dwie kawy. Jest taki “miejski”, do którego nie dostaniesz się bez znajomości (co jest tajemnicą poliszynela), a reszta jest droga tak najoględniej mówiąc, a opieka bywa taka sobie. Znaleźliśmy żłobek dla Edka, sami byśmy się tam bawili…właściwie, to Stary się bawił…

Czy po macierzyńskim masz otwarty powrót do pracy? Czy planujesz jakieś zmiany?

A.: W obecnym momencie ciężko stwierdzić, bo jeśli będzie lockdown, to hotele zamkną się pierwsze. Ale tak, mam otwarty powrót.

Jeśli nie Canmore, chociaż nie wyobrażam sobie abyś się stamtąd wyprowadziła, to gdzie?

A.: Do Sidney by the Sea  na Vancouver Island. Małe miasteczko, bo w dużym byśmy się już chyba nie odnaleźli, nad morzem. Przyjechaliśmy tam we wrześniu z Canmore, gdzie już padał śnieg i zobaczyliśmy kwitnące róże i…palmy! I orki!

CUDO!

Ruszam na weekend do Canmore. Gdzie i co powinnam zjeść?

A.: #staythefuckhome A serio bardzo polecam Murrieta’s, mają taką kaczkę z pierogami, że Gesslerowej by talerze opadły i najlepszego burgera z bizona.
Polecam też Patrino’s; żaden szmans, ale żeberka się kroją same. Najlepsze jakie jadłam (daruj, babciu).
Z ciekawostek kulinarnych, w Canmore można także zjeść szaszłyk z pierogów i napoleonkę, prawie tak dobrą jak na Rynku w Krakowie.

Zdradź gdzie można to zjeść!!! Zwłaszcza tego szaszłyka! A na napoleonkę mam nadzieję, że wybierzemy się razem w niedalekiej przyszłości!

A.: Pierogowy szaszłyk można zjeść w Graze – knajpce z trawnikiem na ścianie-a napoleonkę w JK BAkery, to chyba nasza jedyna piekarnia. Przyjedź…ale nie zimą.

Albo zimą kiedy będzie na plusie ha ha.

A.: Czyli w maju, ha!

Mam ochotę na krótki hiking blisko Canmore? Gdzie?

A.: Grassi Lakes! Czterdzieści minut i zobaczysz bajkowe jeziorka.

Grassi Lakes jest piękne!

Canmore zimą czy latem?

A.: Yyyy…tu jest zima albo prawie-zima, tak, że ten…

 

 

Który sezon lubisz najbardziej?

A.: Tuż przed Gwiazdką. Bajka, jak u Disney’a, naprawdę!I lipiec, kiedy kwitną górskie łąki. W tym roku za oknem naliczyłam 78 górskich lilii!

To musi być piękne i rekompensuje długą zimę, która również ma swój urok. Pod warunkiem, że nie musisz wychodzić z domu 🙂

Miejsca, które trzeba koniecznie zobaczyć?

A.: Widok z Benchland Trail na całe Canmore.

Od Three Sisters po Rundle, Old Engine Bridge – pozostałości po dawnej kopalni. Wożono tamtędy węgiel, a teraz pancie z kijkami w legginsach za $120 sobie elegancko spacerują. Widok na rzekę i na Three Sisters obłędny!!!

A trzecie miejsce, to kładka na Policeman’s Creek – można poobserwować kaczuszki i ryby, bo ileż można na te góry patrzeć… Ale tam też jest przepiękny widok.

Canmore, a Banff?

A.:  Kawa w Banff kosztuje 3 razy więcej… Ale Banff ma  3 gondole (zaliczyłaś wszystkie?) i trzy razy więcej turystów.

Byłam tylko na jednej. Chyba tej najbardziej popularnej? Ale wciąż wolę Canmore. Może dlatego, że miałam przyjemność spędzić tam trochę czasu. Mimo wszystko jest przytulniej. Jeśli mogę tak to ująć?

A.: A wbrew pozorom Canmore jest większe niż Banff. Ale turyści chcą Banff, no, co ich będziemy nawracać…
Nie powiedziałabym!
A.: Nie wiem, czy wiesz, ale w Banff mieszka więcej Australijczyków niż gdziekolwiek indziej w Kanadzie.

W życiu nie zgadłbym tego. Ale z drugiej strony, jeśli czegoś innego niż ciągłe lato, to Banff jest do tego idealnym miejscem.

 

Ania, dziękuje za rozmowę! Nie wspomniałyśmy o tym w rozmowie, ale wraz Gosią tworzycie słynną grupę “Polki w Kanadzie”. W sumie, przy wspólnej kawie na ławce, dowiedziałam się od Ciebie o istnieniu tej grupy. Cóż mogę Tobie życzyć, wytrwałości i cierpliwości. Mam przeczucie, że wychowywanie Edka, w porównaniu z prowadzeniem PwK, to bułka z masłem!

Jeśli chcecie aby skręcało Was z zazdrości na widok codzienności Anki, zajrzycie na jej instagram: anna_vladymirovna

 

 

 

One Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *