PODRÓŻOWANIE NA BUDŻECIE

Czy podróżując stawiasz bardziej na wygodę czy przygodę?
Wszystko prawdopodobnie zależy od celu wyprawy. Jeśli mamy ochotę na wypad do przytulnej chatki w górach w środku zimy, by odłączyć się od świata codziennego, raczej nie będziemy kombinować i dokładać sobie stresu na talerz. Najlepiej w ogóle, gdybyśmy zamknęli oczy i magicznym sposobem przetransportowano nas prosto pod napalony kominek, z kocykiem na ramionach z lampką wina w ręku. Ale co, gdy mamy na swojej liście miejsce, które już wisi na niej od kilku ładnych miesięcy, ba – może nawet i lat, ale przeraża nas myśl o tym, ile pieniędzy musielibyśmy wydać na noclegi, wyżywienie, paliwo czy bilety lotnicze. Odkładamy skrupulatnie najmniejsze sumy lub po prostu czekamy na tą cholerną szóstkę w totka, no bo kiedyś w końcu trafić się musi! I tak właśnie czas sobie płynie, a my wcale nie robimy się młodsi…

Obydwoje z Adrianem na samym początku szybko przekonaliśmy się, jak bardzo kosztowne są loty w Kanadzie. Na tyle kosztowne, że lot do Polski w obie strony, to cena biletu w jedną stronę do Montrealu z Winnipeg. Kochamy podróżować i bardzo nie było nam to na rękę, że nie możemy zafundować sobie wypadu raz w miesiącu (pfff, prawda?). Stwierdziliśmy, że zamiast płakać nad brakiem milionów na koncie (co moim zdaniem jest strasznie niesprawiedliwe), spróbujemy obejść system i znaleźć rozwiązanie, które pozwoli nam na spełnianie marzeń, bez konieczności ogłaszania bankructwa.
Po wielu miesiącach podróżowania na minimalnym budżecie myśle, że mogę śmiało powiedzieć, że opracowaliśmy to do totalnej perfekcji. Udało nam się zwiedzić praktycznie całą Manitobę, sporą cześć Saskatchewan, Alberty, kawałek Ontario i Quebec oraz dojechać aż do Vancouver Island, zwiedzając przy okazji miasto Vancouver, Whistler, Okanagan Valley i zbierając szczękę z podłogi jadąc trasą Banff – Whistler.
Wszystko to w przeciągu zaledwie czterech lat. Kiedy tylko nadążała się okazja, to wsiadaliśmy w samochód. Czasem były to bardzo spontaniczne wycieczki, czasem troszkę bardziej zaplanowane wakacje, ale wszystko zawsze wiązało się z minimalnymi wydatkami, ponieważ bardziej zależało nam na doświadczeniu niż na luksusach.
Chcecie wiedzieć jak to zrobiliśmy? Zapraszam do lektury.

SAMOCHÓD / NAMIOT TWOIM NOCLEGIEM.

Jeżeli posiadasz SUV lub kombi to masz praktycznie hotel na kółkach. W przypadku sedanów to dalej jest to możliwe, może jedynie wymagać bardzo minimalnego pakowania na podróż.
Nasze pierwsze kilkutysięczno-kilometrowe trasy, pokonywaliśmy naszym Oldsmobile Alero, pieszczotliwie nazywanym przez naszych znajomych “Aleroportem” ponieważ ta bestia potrafiła dojechać wszędzie. Przybliżę wam obraz naszego cuda (które niestety już spoczywa w pokoju na złomowisku) żebyście wiedzieli z czym mieliśmy do czynienia:

źródło Pinterest

Zawsze jechaliśmy wypakowani po sam dach, nie raz spaliśmy w środku i do tej pory gdy wspominam te dni to łezka mi się w oku kręci. Teraz w naszym SUVie mamy dużo więcej miejsca – rozkładamy tylne siedzenia, przekładamy rzeczy z bagażnika na siedzenie kierowcy i pasażera, pompujemy materac i voila – możemy swobodnie wyciągnąć nogi, plus nieważne jak chłodno zrobi się w nocy to nie zmarzniemy tak prędko.

Jeżeli lubicie bawić się w kreatywne projekty, to podsuwam wam kilka pomysłów, które zaczerpnęliśmy z Pinterest:

źródło Pinterest

ZREZYGNUJ Z HOTELI I AIRBNB.

Zwłaszcza z tych drugich. Airbnb zabiera 20% dochodu użytkownikom serwisu, więc ceny niektórych miejsc potrafią przyprawić o wytrzeszcz oczu. Oczywiście, da się znaleźć miejsca, które nie zrujnują doszczętnie Twojego portfela, ale skoro już planujemy podróż na minimalnym budżecie, to kwota, którą przeznaczycie na weekend w ślicznej chatce w Canmore, pozwoli wam na podróżowanie przez tydzień po Albercie.
Jest cała masa alternatyw, które pomogą wam zaoszczędzić setki dolarów na jednym wyjeździe. Poniżej podaje wam wszystkie SPRAWDZONE przez nas opcje, z których korzystaliśmy (i oczywiście wciąż korzystamy). Kolejność nie jest przypadkowa – ranking rozpoczyna się wariantami, na które wydacie najmniej a zamyka tymi, na które musimy przeznaczyć konkretną kwotę.

• strona freecampsites.net (koszt noclegów – 0$)
Nie potrafię określić jak bardzo ją doceniam i ile razy przydała nam się podczas podróży.
Wystarczy wpisać okolice, w której szukacie miejsca do przenocowania w wyszukiwarkę i strona pokaże wam, gdzie możecie spokojnie zaparkować i nikt was nie wyrzuci. W niektórych punktach można też rozłożyć namiot, jednak przeważnie są to parkingi pod Walmartem, na tyłach sklepów, ‘rest-stops’ czy drogi serwisowe. Na stronie można również zamieszczać opinie oraz poczytać o doświadczeniach innych użytkowników na poszczególnych noclegach. Super opcja, zwłaszcza jeśli jedziemy w dłuższa trasę. Pamiętam, że na jednym ‘rest-stopie’ w British Columbii rano podjechał food truck, który serwował śniadania i ciepłe napoje!

Jeżeli opcja spania w aucie odpada, a ciężko o darmowe miejsce z możliwością rozłożenia namiotu, strona również pokazuje płatne campgroundy, gdzie spokojnie rozłożycie namiot, zrobicie ognisko czy weźmiecie prysznic.
PLUSY – kompletnie za darmo, pełna swoboda podróży i nie trzeba martwić się o rezerwacje, duża ilość ‘rest-stopów’ znajduje się w pięknych zalesionych terenach i picie porannej kawy zaraz po przebudzeniu w takim miejscu…. no co tu dużo mówić!
MINUSY – czasem brak dostępu do toalety, dla niektórych (zwłaszcza dla tych, którzy naoglądali się za dużo horrorów w życiu jak ja) może to być troszkę stresujące.

• strona couchsurfing.com (koszt noclegów – 0$)

Kolejna genialna strona, która pozwala nam spędzić noc bez wydawania centa. Jeżeli spanie w aucie czy namiocie nie jest opcją (bo na przykład jedziecie z maluszkiem) to ta strona będzie Twoim sprzymierzeńcem. Jak to działa? Ludzie na całym świecie użyczają kawałka podłogi czy właśnie przysłowiowej kanapy w swoim domu czy mieszkaniu w zamian za… no właśnie za nic. Nie oczekujcie jednak miejsca na wyłączność czy ekstra klucza do drzwi. Macie zapewniony dach nad głową, dostęp do łazienki i kuchni plus ewentualne towarzystwo właściciela. Z tej opcji dawno nie korzystaliśmy, ale za czasów studenckich gościliśmy u siebie ‘couchsurferów’ non stop.
Każdemu hostowi można wystawiać opinie, więc unikniecie niespodzianek w postaci niemiłych osób czy brudnego mieszkania.
PLUSY – 100% darmowe, nie musicie przejmować się pogodą, ludzie bez problemu oferują kilkudniowe noclegi.
MINUSY – brak prywatności, trzeba dostosować się do grafiku właściciela (na przykład jeżeli chcecie wyjść pozwiedzać miasto i zaliczyć imprezę po drodze to raczej opcja powrotu nad ranem w stanie nieważkości odpada), może być to niewygodna opcja dla introwertyków.

• campgrounds (koszt noclegów – $15-$40 za dobę)
Moja ulubiona opcja na letnie weekendy. Kawałek miejsca w lesie, czasem nawet przy samym jeziorku czy rzece. Spokojny sen na świeżym powietrzu, zapach ściółki i żywicy do porannej kawy, kolacje przyrządzane na ogniu…

 

PLUSY – dostęp do toalet i prysznica, można bez problemu zostawić swoje rzeczy w namiocie i nikt wam ich nie ukradnie, na pewno poczujecie się bezpieczniej niż na ‘rest-stopie’ w środku lasu.
MINUSY – jeżeli wybierzecie bardzo popularny campgorund to może być dość tłoczno i głośno, w razie złej pogody będzie cieżko o rozrywkę (chyba, że macie przenośną ładowarkę do laptopa i filmy ze sobą), w miejscach takich jak Banff National Park trzeba o rezerwacji campgroundu myśleć dużo wcześniej, ponieważ miejsca rozchodzą się w mgnieniu oka.

Hostele (koszt noclegów – $30+ za dobę)

Tańsza alternatywa hoteli, w przypadku gdy nie odpowiada wam spanie pod chmurką. Najtańsze opcje wiążą się ze spaniem w grupowym holu, ale są oczywiście możliwości wynajęcia prywatnego pokoju. Świetny sposób, jeśli chcemy nawiązać nowe znajomości z różnych zakamarków świata. Hostele są wyposażone w bardzo wiele udogodnień. Kuchnie z reguły mają wszystko co potrzebujesz, od sztućców po patelnie i garnki, jest opcja zrobienia prania, użycia kafejki internetowej czy pogrania w ping ponga.
W Kanadzie jest sieć hosteli ‘Hi! Hostels’, korzystaliśmy z nich zaraz po przylocie i byliśmy bardzo zadowoleni. Oczywiście wiadomo, że nie jest to pięciogwiazdkowy hotel, ale było bardzo czysto i to się liczyło najbardziej. Hi!Hostels mają swoje siedziby w wielu popularnych miejscach w Kanadzie, między innymi Banff, Nanaimo, Montreal czy Jasper.

PLUSY – opcja, która nie wyczyści wam portfela, hostele często znajdują się blisko centrum, więc będziecie mieć wszystko pod ręką, w mniej popularnych miejscach bez problemu dostaniecie miejsce ‘walk in’ bez rezerwacji.

MINUSY – nie jest to opcja dla osób, które mają lekki sen, zwłaszcza jeśli wybierzecie opcje spania w grupowym holu. Chrapanie, plus podróżnicy ruszający w dalsza trasę, czasem budzący się o 4-5 rano żeby zdążyć na autobus lub samolot, brak prywatnych łazienek.

• Prowincjonalne akomodacje – yurty i chatki (koszt noclegów ok $70 za dobę)

Parki prowincjonalne mają w swojej ofercie nie tylko campgroundy, ale również yurty i chatki. Yurty to nic innego jak ogromne, trochę bardziej luksusowe namioty, bardzo często z tak zwaną “kozą” w środku, przy której można ogrzać się w chłodniejsze dni. W środku mieszczą przeważnie około 6 osób, więc można koszty rozłożyć na całą grupę. Niektóre prowincje mają również w swojej ofercie opcje wynajmowania drewnianych chatek.

PLUSY – bardzo ekonomiczne, jeśli jedziecie większą grupą, yurty z reguły znajdują się w malowniczych okolicach prowincji.
MINUSY – nie można przyrządzać posiłków w środku, trzeba rezerwować, czasem dużo wcześniej.

• oTENTIKs (koszt noclegów ok $100 za dobę)
Niesamowicie urocze i przytulne namioto-chatki, które znajdują się w tylko w Parkach Narodowych w Kanadzie. W środku jest miejsce na 4 dorosłe osoby i dwoje dzieci. Można śmiało nocować w największe mrozy (sprawdzone info!), ponieważ duża część oTENTIKow jest zaopatrzona w piec na drewno. Na zewnątrz znajdują się paleniska, na których można przygotować posiłki oraz ławeczki piknikowe, plus specjalny schowek na jedzenie, który uchroni was przed niezapowiedzianą wizytą niedźwiedzi.

PLUSY – wygodne, przytulne i przystępne cenowo. W większości bardzo prywatne i w malowniczych okolicach.
MINUSY – nie wolno gotować jedzenia w środku, nie wszystkie są ‘pet friendly’, trzeba rezerwować, czasem dużo wcześniej.

• strona kijiji.ca (koszt noclegów od $50+ za dobę)
Na kijiji nie raz już znaleźliśmy przytulne akomodacje nad jeziorkiem czy drewniane chatki na długie zimowe weekendy. Można znaleźć również pokoje na doby w prywatnych domach czy ludzi użyczających swój ogród na rozbicie namiotu lub parking za garażem na nocny postój vanem.

PLUSY – ceny nie są aż tak wygórowane, ponieważ ogłaszający się nie płacą “myta” za wynajem tak jak to ma miejsce w przypadku AirBnB.
MINUSY – nie ma opcji sprawdzenia opinii o miejscu czy właścicielu, trzeba uważać na scammerow.

• strona booking.com (koszt noclegów od $50+ za dobę)
Często pojawiają się dobre oferty a gdy zapiszecie się do newslettera, to od czasu do czasu dostajecie kupony rabatowe. Dobra opcja do skorzystania w zimie, gdy odpada nam możliwość spania w samochodzie czy namiocie.

PLUSY – co tu dużo mówić… dach nad głową za nie najgorszą cenę, bardzo elastyczne warunki rezerwacji, w wielu miejscach nie są wymagane opłaty z góry i można anulować pobyt nawet 24 godziny przed przybyciem. Wyszukiwanie możecie filtrować według swoich potrzeb i znaleźć miejsce, które oferuje łóżeczko dla dzieci, jest ‘pet-friendly’, ma parking, oferuje śniadania w cenie… cokolwiek zapragniecie!

MINUSY – mimo wszystko dalej jest to większy wydatek niż poprzednie opcje.

• wynajem vana / przyczepy campingowej (koszt wynajmu od $100+ za dobę)
Jest to jedna z droższych opcji, ale na pewno da wam najwiecej komfortu jeśli chodzi o spontaniczne noclegi na parkingach. Ceny wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset dolarów za dobę, w zależności od wielkości i wyposażenia w środku. Na pewno da wam to więcej swobody w podróżowaniu i nie ‘zmęczy’ aż tak jak spanie w samochodzie.

 

 

 

PLUSY – wygoda i przestrzeń, w razie złej pogody można po prostu zrobić sobie dzień pełen relaksu, oglądać filmy na laptopie, grać w planszówki czy najzwyczajniej uciąć sobie drzemkę mając do tego piękny widok za oknem.
MINUSY – cena, plus jeśli wynajmujecie przyczepę campingową to niestety macie ograniczone miejsca jeśli chodzi o parking. Niektóre ‘rest-stopy’ nie pozwalają na przyczepy, tak samo jest z polami campingowymi – często campingi dla przyczep są mało prywatne i macie sąsiada dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Jeżeli dalej nie jesteście przekonani, czy chcecie tak drastycznie obniżyć swoje standardy, jeśli chodzi o komfort noclegów mam dla was jeszcze jedną poradę, która będzie wymagała troszkę szperania po internecie. Powiedzmy, że znaleźliście super przytulną chatkę, w której chcielibyście spędzić pobyt, ale wychodzi ona znacznie poza wasz budżet. Jeżeli nikt ze znajomych nie planuje podróży z wami w tym samym czasie, warto popytać na grupach facebookowych – możliwe, że jest ktoś, kto wybiera się w te same strony i również szuka tańszego pobytu, i chętnie podzieli się kosztami.

OSZCZEDZAJ NA PALIWO.

Paliwo jest jedyną rzeczą, na której koszt nie macie wpływu. Musicie wydać pieniądze (i to często nie małe), bo bez tego po prostu nigdzie nie dojedziecie. Jeżeli nie wygraliście rocznego zapasu paliwa w konkursie to może być krucho, ale tutaj spieszę wam znowu z pomocą. Nie jesteście w stanie oszczędzić na paliwie, ale macie opcje oszczędzenia na paliwo.
Przy każdej wypłacie odkładajcie JAKĄKOLWIEK sumę. Może to być naprawdę niewielka kwota, 10, 20 dolarów co dwa tygodnie (czyli odpuszczacie sobie jeden ekstra take-out z Boston Pizza czy śniadanie w Hortonsie) a po pewnym czasie uzbiera wam się konkretna suma.
Powiedzmy, że naszym SUVem, który pali około 12 litrów, trasa Winnipeg – Banff – Winnipeg to jest wydatek rzędu $400 (plus oczywiście zwiedzanie). Nie jest to mało ale jeśli przez dwa-trzy miesiące bede odkładać $50 co dwa tygodnie, to uzbieram 200-300 dolarów i wydanie $400 na paliwo nie będzie juz tak bardzo bolec. Wydaje się niby nic a jednak potrafi zdjąć trochę kosztów z calej wyprawy.
Nie wspomnę już o tym, że NAJLEPSZĄ OPCJĄ będzie, jeżeli macie już wcześniej zaplanowaną trasę, obliczycie ile mniej więcej będzie was kosztować paliwo i oszczędzicie tę kwotę za wczasu.

PRZEKĄSKI I JEDZENIE.

Absolutny zakaz kupowania przekąsek na stacjach benzynowych!
Za granola bar, którego kupicie w dollar store, na stacji zapłacicie cztery razy tyle. Przed podróżą wybierzcie się do Dollaramy i zaopatrzcie w cały arsenal przekąsek.
Co do gotowania – oczywiście warto jest spróbować lokalnego jedzenia (i o tym będzie kompletnie inny post), ale jeżeli planujecie spać na rest stopach i campgrouodach to warto zaopatrzyć się w kuchenkę campingowa lub palnik, który pozwoli wam podgrzać jedzenie, ugotować wodę na kawę rano czy przyrządzić pełen posiłek.
Kupcie kilka gotowych posiłków w puszkach, które wystarczy podgrzać, tym sposobem jeżeli będziecie już tylko marzyć o tym, żeby pójść spać po całym dniu podróży, ale głód wam nie pozwala, szybko wrzucicie do garnka co trzeba, bez dodatkowego martwienia się o szukanie sklepu pośrodku niczego.

Chcecie przenieść podróżnicze posiłki na następny level? Zainwestujcie w ‘dehydrator’. Wtedy możecie przygotować co wam się żywnie podoba, zapakować do zip locks lub użyć ‘vacuum sealer’. Posiłek zalewacie wodą i gotujecie przez kilka minut. Najlepsze moim zdaniem jest domowe beef jerky – gdy zrobicie raz, to nigdy już nie zjecie kupnego, gwarantuje wam to.

A CO Z PRYSZNICEM…?

Przed podróżą rozmieńcie banknoty na jedno, dwu-dolarowe monety oraz ćwiartki. Jeżeli planujecie noclegi na campgroundach, zwłaszcza tych prowincjonalnych, prysznice bardzo często są płatne. Czasem jest to dolar, czasem dwa, czasem automat przyjmuje tylko ćwiartki a czasem nie przyjmuje nowych, ‘błyszczących’ monet…nie ma reguły. Gotówkę można też rozmienić w budce strażników czy w rejestracji bez żadnego problemu.
Prysznice w Parkach Narodowych są darmowe.
A co jeśli planujemy spać w aucie na darmowych rest stopach? Co wtedy z prysznicem? Rozwiązanie jest bardzo proste – podjeżdżacie na najbliższy campground, czy to prywatny czy nie i pytacie grzecznie czy można skorzystać. Nie spotkaliśmy się ani razu z odmową czy problemami.
Upewnijcie się również, że spakowaliście odpowiedni zapas nawilżonych chusteczek – czasem ostatnią rzeczą jaką będziecie chcieli zrobić, to jeździć dookoła i szukać prysznica i nie ma w tym nic złego, w końcu jesteście na wakacjach!

 

Mam nadzieję, że wykręciłam temat do suchej nitki i że ten artykuł okaże się pomocny wszystkim tym, którzy planowali podróże na budżecie, ale nie wiedzieli jak się do tego zabrać.
Dawajcie śmiało propozycje w komentarzach o czym chcielibyście poczytać lub zadawajcie pytania, jeśli takie się pojawiły w waszych głowach a jak tylko będę znać odpowiedz to na pewno doradzę!

Autorka: Basia captured.that

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *