NIEZBĘDNIK RODZICA IMIGRANTA- 7 PRZYDATNYCH INFORMACJI

 

Dzieci, szkoła i praca, czyli jak być rodzicem na emigracji  i nie tylko…

Bycie rodzicem na emigracji niewiele różni się od bycia nim w ojczystym kraju. Każdy z nas pracuje i wychowuje dzieci najlepiej jak potrafi (tak przynajmniej mi się wydaje). Sama z resztą, nigdy nie wypowiadam się na temat metod wychowawczych innych osób. Nikt się mamą czy tatą nie urodził i tak naprawdę każdego dnia uczymy się tego wspólnie z dziećmi.

Kanada jest bardzo zróżnicowana i przykłady w tym tekście są na podstawie moich własnych doświadczeń i życia od kilkunastu lat w prowincji Ontario.

 

 

Wcześniej myślałam, że jak będę miała swoje dzieci, moja tęsknota za rodziną będzie mniejsza, a tu wyszło całkiem inaczej. Właśnie teraz, w życiu codziennym najbardziej brakuje mi bliskości rodziny czy przyjaciół. Jak fajnie byłoby choć raz nie martwić się z kim zostawić dzieci w domu  lub wrócić później z pracy. Oczywiście, mamy opcje świetlicy, przedszkoli czy niani… No ale można też troszkę pomarzyć…

 

 

Zawsze powtarzam, że często takie najbardziej oczywiste rzeczy stają się ważne, kiedy już ich nie mamy tak blisko siebie…

Właśnie takie sprawy, które kiedyś były takie proste i powszechne, przestają nimi być na emigracji, i nie są już tak łatwe do realizacji. Chyba w tej kwestii, każdy emigrant ze mną się zgodzi.

Dzięki rocznemu urlopowi macierzyńskiemu mogłam sobie pozwolić na dłuższe pobyty w Polsce. Zawsze bardzo doceniałam roczny urlop macierzyński, ale nie ukrywam, że po tym roku z chęcią wracałam do pracy. Mimo, że ciężko było rozstać się z dziewczynkami, fajnie było wrócić do pracy i pogadać o czymś innym niż zupki czy ząbkowanie!

 

 

ŻŁOBEK.

Dzięki znajomym mogłam na spokojnie zaplanować powrót do pracy. Wiedziałam, że będę musiała szybko zapisać dzieci do żłobka, bo później mogło okazać się, że nie ma już miejsca. Kiedy moja pierwsza córka skończyła kilka miesięcy była już na liście oczekujących – tak to nie jest taka prosta sprawa aby dostać sie do żłobka. Zawsze byłam szczerze tym zjawiskiem zdziwiona, bo żłobki czy przedszkola w Ontario do najtańszych nie należą. Także, czasami wysokie koszty  nie są jedynym problemem przy wyborze przedszkola, ale ogromny wpływ odgrywa tu czas naszych poszukiwań. Także warto na to zwrócić uwagę będąc już w ciąży.
U nas po roku, dalej byliśmy na tej liście oczekujących, a ja już wracałam do pracy. Nie było możliwości zostawienia córki z babcią, więc musieliśmy szybko znaleźć rozwiązanie i tymczasowo padło na inną placówkę.
Żłobek & przedszkole to tutaj jedna nazwa – Daycare, w której są różne grupy wiekowe. Opłaty minimalnie maleją po 6-8 miesiącach. Dzieci zazwyczaj zaczynają daycare  od ok 10-12 miesiąca, w zależności od pracy rodziców.

W Ontario dzieci rozpoczynają szkołę w wieku 4 lat. Pierwsze dwa lata to  “zerówka” ( Junior & Senior Kindergarten). Każda szkoła ma określone godziny.

 

 

BEFORE/ AFTER CARE.

W przypadku rodzica pracującego konieczna jest świetlica, tzw. Before/ After Care. Mimo, iż znajduje się na terenie szkoły, jest to prywatna organizacja, do której trzeba osobno zgłosić się i złożyć podanie o miejsce.

Świetlica jest płatna i ceny mogą być bardzo zróżnicowane. Wszystko zależy od organizacji, która się tym zajmuje w danej szkole. Kwoty są zdecydowanie niższe jak za przedszkole, więc myślę, że są całkiem przystępne.
Słyszałam, że rodzice samotnie wychowujący dzieci mogą ubiegać się o dofinansowanie od państwa. Niestety nic więcej nie mogę napisać na ten temat.

Uważam, ze można poradzić sobie z opłatą pracując na pełnym etacie. Po siedmiu latach płacenia za Daycare ( przez pewien czas podwójnie) myślę, że ceny za świetlicę są całkiem przystępne. Dla mnie szczególnie jest ważna ta świadomość, że moje dzieci mają opiekę do określonej godziny.

 

 

PA DAYS.

W ciągu całego roku szkolnego, są również dodatkowo wolne dni w szkole tzw. PA Day, więc ponownie korzystamy z usług before/after care. Każdy taki dzień to dodatkowa opłata za osobę. W te dni, w naszej szkole, zazwyczaj są organizowane dodatkowe zajęcia, takie jak wyjście do kina czy zaproszenie gości. Także, trochę przymykam oko na te opłaty.

 

MARCH BREAK (2021 APRIL BREAK).

Mamy też tydzień ferii tzw. March Break (w tym roku April Break). Możemy wziąć urlop na kilka dni lub po raz kolejny skorzystać ze świetlicy. Mamy opcje wyboru kilku dni lub tygodnia. Cena jest najbardziej korzystna w przypadku pełnego  tygodnia. Podobnie jak w czasie PA days są dodatkowe atrakcje, ale w obu przypadkach dzieci muszą mieć obiad z domu. W naszej świetlicy śniadania i popołudniowe przekąski są wliczone w cenę.

WAKACJE.

Kiedy szkoła kończy się i każdy cieszy się, że już są wakacje, dla naszych dzieci jest opcja półkolonii, które zarezerwowane  są już w kwietniu. Później brakuje miejsc i ciężko cokolwiek znaleźć. Ceny są bardzo zróżnicowane, zależne od tego jakie zajęcia czy posiłki są wliczone.
Zazwyczaj próbujemy wybrać takie obozy dla dzieci, które oferują wyjścia na basen lub organizowane są ciekawe wycieczki.

 

 

URLOP RODZICA.

Wiem, że w każdym kraju są ferie zimowe, wakacje czy dodatkowe dni wolne, ale myślę, że z punktu widzenia rodzica, na emigracji, poprzeczka jest wysoko zawieszona.

W Kanadzie jest bardzo ograniczona liczba dni urlopu. Ja osobiście zaczynałam od trzech tygodni, a od pewnego czasu mam już cztery, a znam osoby, które zaczynały od dwóch tygodni, które wydłużają się o kolejne dni dopiero po dwóch latach. Ciągle mało by “pokryć” te wszystkie dni o których wyżej wspomniałam. Musimy podzielić się z partnerem urlopem, dorzucić półkolonie i tak wszystko zorganizować aby jeszcze wybrać się na urlop całą rodziną.

 

 

SYTUACJE AWARYJNE.

I teraz wyobraź sobie, jesteś w pracy, kończysz prezentację, bo za chwilę będzie spotkanie działu. Mhmm… telefon ze szkoły , że córka ma podwyższoną temperaturę i trzeba ją jak najszybciej odebrać. Niestety nie ma nikogo kto mógłby pomóc i odebrać dziecko w tym czasie. To jest właśnie ten moment kiedy bycie samemu zdala od rodziny staje się tak jakby trudniejsze. Dla mnie nigdy nie było to problemem i po takim telefonie w ciągu 5 minut siedziałam  w samochodzie w drodze do szkoły.
Dodam, że kiedy nauczycielka dzwoni z przedszkola czy szkoły powiadamiając nas, że dziecko ma podwyższoną temperaturę, musimy z nim zostać dodatkowo kolejny dzień aby upewnić się, że już jest zdrowe.
Ale nie każdy może sobie na to pozwolić. Niestety jest bardzo ciężko bez pomocy w takich sytuacjach. Często zostaje opiekunka, może zaufana sąsiadka a niekiedy rodzice muszą wybierać między pracą a zostaniem z dzieckiem w domu.
Mamy w pracy określoną ilość dni chorobowych, które dzielę z mężem, ale bywało tak, że już  w maju wszystkie dni były wykorzystane. Ktoś kiedyś powiedział mi, że sami wybraliśmy sobie taką drogę w życiu. Oczywiście, zgadzam się z tym, nie neguje i znajduje zawsze wyjście z danej sytuacji. To też nie znaczy, że nie może nam brakować wsparcia rodziny i tego, że czasem ze zmęczeniem o tym napomkniemy. To nie jest żal, smutek czy zwątpienie, to po prostu chwila słabości i mały zwykły fakt życia z dala od rodziny na emigracji.

Tak na koniec dodam jeszcze taką mała historyjkę, która zawsze mnie śmieszy. Przyznam szczerze, ze zdarzało mi się to kiedyś całkiem często. Pewnego razu u lekarza, siedzę i czekam grzecznie na swoją kolej. Zazwyczaj najpierw pielęgniarka podchodzi i zadaje podstawowe pytania ( tak jest zawsze, a dodam że badam się regularnie. Patrzę na nią  i mówię: “Hello” a ona do mnie:” och nie poznałam Cię tak bez dzieci” . Także sami zrozumiecie – taki los matki- emigrantki 🙂

 

 

Autorka: Wiola Wiosway_canada

 

 

Facebook: Kanada po polsku

Instagram: Kanada po polsku

 

 

 

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *