KILKA RZECZY, KTÓRE ZASKOCZYŁY MNIE W KANADZIE.

Dzisiejszy post jest swoistą kontynuacją postu Moniki ” EMIGRACJA. RZECZY, O KTÓRYCH NIKT CI NIE POWIE “. Dziś, ja powiem Wam o kilku nieoczywistych kwestiach, które w pierwszych miesiącach od przyjazdu do Kanady wywołały u mnie zdziwienie, czasem przerażenie lub bardzo pozytywnie zaskoczyły. Dziś myślę, że przynajmniej niektóre z nich chciałabym wiedzieć przed przyjazdem. Do każdego tematu odnoszę się na podstawie swojej historii i jeśli jest coś co moglibyście dodać, komentarz jest jak najbardziej wskazany! Zaczynamy całkiem poważnie, ale dotrwajcie do końca żeby dowiedzieć się jakie zwierzęta możecie spotkać na spacerze po mieście oraz kim jest kanadyjski śniegożerca.

 

 

1. Cena ubezpieczenia i kwestia zakupu auta.

Na pierwszy ogień idzie temat, który przyprawił mnie o ból głowy i bezsenne noce. Chociaż ceny ubezpieczenia różnią się w zależności od prowincji, jedno jest wspólne – jest drogo!
Jeśli dopiero planujecie przyjazd do kraju liścia klonowego, przygotujcie się na duży wydatek. Sam koszt auta może być mniej dotkliwy niż jego ubezpieczenie. Dużym obciążeniem dla nowoprzybyłych jest brak powszechnie wymaganej historii kredytowej, co w większości przypadków może powodować brak opcji rozłożenia opłaty na miesięczne raty, co z kolei oznacza zapłatę za rok z góry. Auć.

W moim przypadku, kiedy planowałam budżet na kilka pierwszych miesięcy, oczywiście założyłam koszt zakupu auta (sprawny i całkiem w porządku samochód na początek ~ $2500 – 3000) plus cenę ubezpieczenia ( ok. $200/msc na przynajmniej 3 pierwsze miesiące ). Czego nie przewidziałam, to właśnie braku możliwości miesięcznej spłaty. Wyobraźcie sobie tę niezbyt miłą niespodziankę, kiedy już kupiłaś auto i nagle okazuje się, że aby je zarejestrować, musisz oczywiście wykupić ubezpieczenie… za kolejne ponad $2500!
Myślę, że jest to ważny aspekt o którym należy wiedzieć przy planowaniu budżetu na wyjazd.

Ale kwestia ubezpieczenia auta to akurat działka Magdy 😉

Na szybko wspomnę jeszcze jak wyglądał proces zakupu pierwszego samochodu w Kanadzie. Po standardowym poszukiwaniu i wybraniu ‘tego jedynego’, mimo, że auto jest już Wasze, wcale nie oznacza to, że możemy wsiąść za kółko i cieszyć się jazdą. Jeśli jest to nasze pierwsze auto, najpierw z umową kupna i dowodem ubezpieczenia należy udać się do Registry i je zarejestrować. Jeśli mamy jak przedostać się do Registry lub sprzedawca godzi się podjechać z nami ze starymi tablicami rejestracyjnymi to super. W naszym przypadku auto zostało ze sprzedawcą, a my transportem miejskim tułaliśmy się do urzędu… Następnie dostajemy tablicę, montujemy ją ( jedynie z tyłu, w odróżnieniu do Polski, w Albercie nie ma tablicy z przodu ) i możemy ruszać w drogę. To co jest inne, w odróżnieniu do tego co znamy z Polski, to fakt, że tablice rejestracyjne zostają z poprzednim właścicielem pojazdu, a nie z samym pojazdem. Następnie poprzedni właściciel może użyć te same tablice na nowym aucie…. Skomplikowane, eh?

2. Prawo jazdy jest głównym dokumentem tożsamości.

Pozostając jeszcze na chwilę w temacie, poruszę kwestię prawa jazdy. Jest to podstawowy dokument, o który jesteśmy proszeni przy identyfikacji – czy to w urzędzie, czy w sklepie alkoholowym lub gdy weryfikowany jest nasz adres. To właśnie prawo jazdy pełni funkcję dowodu osobistego i zawiera najważniejsze informacje, jak również zdjęcie i nasz adres. Jeśli jednak nie posiadamy prawo jazdy należy wyrobić ID Card, co regulują przepisy prowicjonalne.

 

3. Odległości wcale nie są takie straszne.

OK, fakt #1 – prawie wszędzie jest daleko. Z własnej perspektywy i wielu znajomych muszę jednak powiedzieć, że będąc już na miejscu percepcja się zmienia – przykładowo z Calgary, w którym mieszkam, w góry mamy ponad 100 km, ale niejedna osoba powie, że w góry mamy “rzut beretem”. A weekend pod namiotem na campingu 300 km od domu to też nic wielkiego.

Napewno jednym z powodów, dla których tak odbieramy jazdę w nawet długie trasy jest cena paliwa, która nie przyprawia o ból głowy przy każdym tankowaniu. Przykładowo za jedno pełne tankowanie standardowego sedana płacę ok. $50 przy czym na pełnym baku przejeżdżam ok 550 km. Drugim faktem może być łatwość przemieszczania się z punktu A do B, gdzie głównie poruszam się po drogach szybkiego ruchu. Wtedy minimalna prędkość wynosi 80km/h, a maksymalna 110km/h, ale to nie wszędzie.

 

 

4. Nawet w dużych miastach występują dzikie zwierzęta.

Zające, jelenie czy kojoty w mieście o ponad milionowej populacji – proszę bardzo! Nawet można spotkać łosia czy misia.

Już w pierwszym dniu, idąc na spacer po osiedlu, spotkałam kilkanaście zajęcy. Tak, nie przesadzam i jest to bardzo normalne! Kilkukrotnie zdarzyło mi się również dzielić dwupasmówkę z jeleniem.
O ile, osobiście kojoty spotkałam dotychczas jedynie w miejskim parku, słyszałam historie o porwanych psach czy kotach przez kojoty.

Ach, no i w tym roku był również przypadek niedźwiedzia w Calgary… 😉 Park położony ok. 10 km od centrum był przez pewien czas częsciowo zamknięty, właśnie ze względu na pojawienie się misia.

 

 

5. Calgary ma pogodowe zwroty akcji i +10 w lutym.

Ten ciekawy fakt odnosi się akurat jedynie do Calgary, gdzie pogoda lubi zaskakiwać. Chociaż moje doświadczenie jest jeszcze niewielkie i obecnie jest to moja druga zima w Kanadzie, polubiłam występujące tutaj ocieplenie pogody spowodowane przez Chinook, czyli wiatr występujący w naszej okolicy, gdzie góry spotykają się z preriami. Dzięki niemu temperatutra z łatwością może zmienić się z -20 jednego dnia na +10 drugiego, a śnieg częściowo znika. Jak dla mnie jest to taki przyjemny powiew wiosny w środku zimy.
Chinook ma jednak również swoje minusy – tak drastyczna zmiana pogody może powodować bóle głowy i złe samopoczucie. Jeśli jesteście wrażliwi na pogodę może być to dużym problemem.

Muszę tu przytoczyć kilka ciekawych faktów o Chinooku:

Fun fact #1: rdzenni mieszkańcy wiatr ten nazywali Snow Eater, czyli pożeracz śniegu. Wielkie dzięki temu śniegożercy za odpoczynek od kilku miesiecy ciągłego śniegu! W ciągu kilku dni lub nawet godzin śnieg może nawet całkowiście zniknąć.

Fun fact #2: tak jak wspomniałam, różnica temperatur może zaskoczyć. Rekordowa zmiana w ciągu doby to z – 48 na 9°C z różnicą aż 57°C!

Fun fact #3: zmiany temperatury mogą być również bardzo gwałtowne. Rekord odnotowano w 1943 roku w Spearfish w Dakocie Południowej, gdzie wzrosła o 27 °C w 2 minuty.

 

Tym lekkim akcentem dotarliśmy do końca
Dziękuję za uwagę! Mam nadzieję, że kwestie które mnie zaskoczyły po przyjeździe do Kanady są dla Was choć w małym stopniu przydatne, interesujące i nowe.

 

Autorka: Inga Gliniak 

Instagram: IngaGliniak

Youtube: Inga G

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *